fot. sxc.hu
31.08.2012

Czy położenie geopolityczne Polski nadal jest problemem? Współczesny Polak rzadko zdaje sobie sprawę z możliwości zagrożenia.

„Wraz z kryzysem w UE i NATO Polska znów staje przed koniecznością zmiany swojej strategii bezpieczeństwa, bo stare i zapomniane zagrożenia geopolityczne niespodziewanie mogą stać się realne” - twierdzi George Friedman, szef agencji wywiadowczej Stratfor  - przeczytamy w portalu forsal.pl. Zdaniem eksperta, położenie Polski pomiędzy Niemcami a Rosją to problem mogący zaważyć nawet na egzystencji państwa. Zdaniem Friedmana kwestią kluczową jest wola narodu, której brakuje, bo nie ma wystarczających chęci by inwestować we własną armię. Z jego punktu widzenia Polska powinna starać się trzymać zdolności sprawcze UE i NATO oraz zagwarantować sobie bezpieczeństwo ze strony wielkiego mocarstwa (np. USA) – przeczytamy w portalu wPolityce.pl

Czy zgadzacie się z Georgem Friedmanem? Czy położenie Polski faktycznie stanowi dla niej poważne zagrożenie? Zapraszamy do dyskusji!

MEDIA - W TEMACIE DNIA (20)poleć nowe źródło

MULTIMEDIA - W TEMACIE DNIA (0) zgłoś źródło multimedialne

ARTYKUŁY UŻYTKOWNIKÓW (1)

  • feanor785

Bezpieczeństwo Polski

15.09.2012
Żyjąc w najdłuższym interludium między wojnami w historii Europy bierzemy pokój za coś oczywistego; naturalnie się nam należącego. Wymiera pokolenie pamiętające okropieństwa II Wojny Światowej, a wraz z nim umiera prawda i pamięć o szoah, obozach koncentracyjnych, wysiedleniach i wszystkich innych „drażliwych problemach”. Taka sytuacja wynika z chronicznego braku zainteresowania Polaków własną historią. Wielu z naszych rodaków nazywa się wręcz kosmopolitanami(!?) – są Polakami, bo urodzili się akurat w Rzeczpospolitej, ale nie robiłoby im to żadnej różnicy (a może nawet ich ukontentowało), jakby ich startową pozycją na mapie świata była na przykład Francja czy USA.

Jednak nie tu leży problem, bo uważam, że każdy ma prawo do własnej opinii, wyboru swojej drogi życiowej i wielu więcej rzeczy. Jestem liberałem i uważam, że wszystko powinno być dla ludzi dostępne (Mein Kampf i inne zakazane księgi, lekkie narkotyki itd.).
Niepokojące jest dopiero podejście naszych rodaków wobec miłościwie nam panującej wolności słowa. Nie mam żadnych danych na potwierdzenie swoich słów, ale mam wrażenie, że przeciętny Polak w Internecie, pod pozorami sieciowej anonimowości, zachowuje się równie przystojnie, jak lis w otwartym kurniku. Tylko, że przedmiotem jego żeru nie pada bezbronna kura tylko ojczyzna. Odkąd plucie na polityków z Wiejskiej stało się nie tyle potrzebą ducha, co konwenansem towarzyskim; modą, wszystko poszło z górki. W tej chwili, zasłaniając się prawem do własnej opinii, można opluwać wojsko , instytucje państwowe (od zawsze) i prezydenta (w przyszłości). Nie mówię, że to nie jest po części wina rządzących, biorę pod uwagę fakt, że demokracja w naszym kraju jest zjawiskiem stosunkowo nowym. Nie można też zapomnieć, pomimo resentymentów PRL –owskich, że działania władz poprzedniego ustroju również rzutują w jakiś sposób na to, jak teraz postrzegamy polityków. Są to oddziaływania długofalowe, często wysysane z mlekiem matki, przenikające osmozą do podświadomości.

Znów jednak odbiegam od tematu. Czytelnik musi wiedzieć, że nie przywołałem powyższych przykładów, żeby złośliwie zarażać innych żółcią, budząc obrzydzenie do własnych rodaków, nie pisałem tego również, aby popisać się swoją elokwencją czy, broń boże, wykazać swoją iluzoryczną wyższość (sam nienawidzę gołosłownych hipokrytów, ćwierćinteligentów nawołujących do zmian i wielkich czynów z bezpiecznej odległości komputera). Wszystko jest pisane pod wpływem przemyśleń po lekturze raportu Stratford, pt. „Poland’s Strategy” pióra sławnego politologa George Friedman autora m.in. głośnej książki z 2009 roku pt.: "Następne 100 lat. Prognoza na XXI w." (The Next Hundred Years: A Forecast for the 21st Century). Autor, który jest zarazem szefem ”prywatnego FBI”, wyciąga interesujące wnioski z historii naszego narodu. Widać nie jest jednym z tych, którzy rozprawiają o polskich obozach śmierci czy dziwią się, że w Polsce są plaże . W swoich przewidywaniach, o których za chwilę, G. Friedman raczył wziąć poprawkę na tzw. „polską mentalność”. Niestety – zarówna za granicą, jak i w Polsce – to sformułowanie ma zabarwienie pejoratywne. Nasza kłótliwość, małostkowość , ksenofobia i fanatyzm religijny są wręcz legendarne. Biorąc pod uwagę fakt, że Polska daje ciała na całej linii jeśli chodzi o promowanie tej chwalebnej części swojej historii nie możemy liczyć, że się to zmieni... Zresztą z bólem muszę przyznać, że jest w tym trochę prawdy. Jedynym momentem, w którym gospodarczo przewyższaliśmy Niemców były lata 1865 – 1914, czyli zabory , zaś nasze służby wywiadowcze osiągnęły wyżyny ludzkich możliwości poniewczasie, bo już podczas II WŚ.
Jakoś ciężko idzie mi trzymanie się tematu, ale teraz już obiecuję trzymać się sedna sprawy. Także ów sławny politolog, o którym była mowa powyżej, zauważył że Polska znajduje się w wyjątkowym momencie dziejowym: nasza gospodarka bądź co bądź rośnie, położenie geopolityczne nigdy nie było lepsze (dzięki UE). Nic tylko się cieszyć. Niestety facet ma rację: jesteśmy na rozdrożu i choć teraz nie wygląda na to, że któreś z mocarstw ościennych ma na nas chrapkę to nie znaczy, że nie stanie się tak w przyszłości . Zresztą Pan Profesor Rybiński, powtarzając za ś.p. gen. Petelickim uważa, że naszą zawodową, przyzwyczajoną do działań na pustyniach armię w dwa tygodnie rozbiją Białoruskie szwadrony. Ile jest w tym prawdy: nie wiem. Słyszałem tylko, że Amerykanie zdenerwowani nieporządkiem, jaki panuje w naszej strefie w Afganistanie, zaprowadzili go swoimi siłami. W każdym razie wg Friedmana powinniśmy póki czas inwestować w wojsko. I tu pojawia się pomysł tarczy antyrakietowej szanownego Pana Prezydenta B. Komorowskiego, który ja osobiście uważam za udany lecz niech każdy oceni sam. Moim zdaniem tarcza zbudowana w całości polskimi siłami w dużym stopniu uniezależniłaby od USA, które jakby nie patrzeć jest gwarantem naszej niepodległości. Gdybyśmy jeszcze do tego skołowali sobie bombę atomową (pełna powaga) może inne państwa traktowałby nas nieco poważniej. Uważam że każdy naród ma prawo do obrony swoich granic i suwerenności (casus Iranu), więc dlaczego nie my? W końcu bezpieczeństwo naszego kraju jest w dużej mierze zależne od takich organizacji, jak ONZ czy UE. Na tą pierwszą, jak się już o tym przekonało wiele państw, nie zawsze można liczyć, zaś druga (co niestety doświadczamy na własnej skórze) przeżywa głęboki kryzys. A jak mówią eksperci nie chodzi jedynie o finanse, ale całą strukturę Wspólnoty (socjaldemokratyczna biurokracja). Mówi się też, że gdyby nie kryzys Unia i tak przeżywałaby swoje przesilenie. W obecnej sytuacji Polska, tak jak i wszystkie kraje członkowskie, staje przed dylematem – zacieśniać współpracę czy może uciekać z tonącego okrętu? Z pewnością UE dała wiele naszemu krajowi – gdyby nie dofinansowania nasz kraj nie rozwijałby się tak szybko i nie bylibyśmy tak długo zieloną wyspą jednak czy w naszym interesie jest teraz pakowanie się w niepewne Euro? Finowie i część Niemców są za radykalnymi rozwiązaniami w tej kwestii. Z drugiej jednak strony, jeśli prześpimy tę decyzję możemy znów obudzić się z ręką w nocniku, patrząc jak europejski pociąg dobrobytu odjeżdża nam znów sprzed nosa. Może Europie potrzebne są nowe cele i wyzwania i najlepszym wyjściem z kryzysu byłoby stworzenie Zjednoczonych Stanów Europy? Z pewnością rozwiązałoby to wiele problemów, lecz pozostaje pytanie czy to jest wykonalne, biorąc pod uwagę ambicje poszczególnych państw biurokratyzację, jaka byłaby nieodłącznym elementem nowo powstałego tworu państwowego.
Dziwnie mi to mówić, ale pozostaje nam tylko praca organiczna. Jeśli my nie dbamy o swój kraj to z jakiej racji miałby to ktoś robić za nas? Tylko Polacy mogą stworzyć z Polski mocarstwo. Z pewnością odpływ wykształconych specjalistów na Zachód temu nie sprzyja. Broń Boże nie potępiam tych ludzi, bo sam zamierzam tak kiedyś zrobić. Jeśli jednak ktoś nazywa siebie patriotą powinien coś poświęcić dla ojczyzny .
Najlepszym przykładem narodu, który podniósł się z kolan i stworzył swoją potęgę dzięki pracy ludzi jest Izrael. Na pustyniach wyrwanych Arabom, co prawda przy wsparciu Stanów Zjednoczonych, Żydzi stworzyli coś z niczego. Siłę swojego państwa zawdzięczają własnej kulturze, inteligencji i poświęceniu milionów jednostek. Z pewnością możemy z tego wyciągnąć lekcję, ale jak wiadomo antysemityzm w Polsce jest społecznie dopuszczalny, dlatego może lepiej spojrzeć na własną historię i zamiast wiecznie psioczyć na szlachtę (i kopiować nie do końca adekwatne do naszej sytuacji rozwiązania użyte na Zachodzie), która dla prywata doprowadziła do zrujnowania I RP, lepiej przyjrzeć się motywacji i działaniu Ruchu Egzekucyjnego, będących w tamtych czasach precedensem na skalę światową. I choć wtedy ten potencjał (szlachta sama walczyła, wbrew królowi!, o przestrzeganie istniejącego prawa) został zmarnowany nic nie stoi na przeszkodzie, żeby go odbudować. Dla Polski. Dla tych którzy zginęli walcząc o niepodległą Polską. O to, aby przyszłe pokolenia czuły się dumne z bycia Polakami.
KOMENTARZE
. 01.10.12, 22:43
odpowiedz

Komentarzy użytkowników portalu publi.pl nie należy łączyć z poglądami redakcji.

skomentuj